Translate

środa, 14 sierpnia 2019

PÓŹNA STYLIZACJA czyli OD DESKI DO DESKI


To sformułowanie, mające w swojej etymologii znaczenie dla pierwszej i ostatniej drewnianej okładki starożytnej książki, raz można użyć  dla określenia znajomości pełnej zawartości ograniczanej przez te deseczki, a innym razem skupić się na samych okładkach, pamiętając wszakże, co one pomiędzy sobą skrywają.
W dzisiejszym poście będę odnosić się, jakoby do elementów brzegowych, przeciwległych sobie w jak najbardziej możliwej odległości. To tak, jakby w kolorach zestawić w sobie dwa , niesąsiadujące ze sobą w gamie barw - biel i czerń.

Jeden (w naszej kulturze) może być symbolem niewinności i radości (ślub, wesele) - drugi przedstawia żałobę.

Ale też inne codzienne okazje, takie jak duże spotkania teatralne, czy kameralne lub jakieś oficjalne sytuacje, przyjęły za elegancki kolor czerń, jako samodzielny kolor lub z dodatkiem bieli czy czerwieni.

Te dwa kolory, i czerń, i biel są bardzo "towarzyskie". Zgadzają się z wszystkimi odcieniami barw, niekoniecznie stanowiąc dla nich tylko tło.

W mojej stylizacji dlatego stosuję wyraziste dodatki, aby kolory te nie były "za smutne". 
Często słyszę, że kobieta twierdzi, iż nie nosi danego koloru, bo "nie jest jej w nim do twarzy". Wystarczy zastosować w okolicy twarzy odpowiedni dodatek (biżuterię, szaliczek w kolorze, który lubi itp.), a nie będzie on kolidował na pewno ani z bielą, ani z czernią. Taki odpowiedni dodatek może  być przejściem do czerni i bieli, które to kolory odsuną się lekko na dalszy plan, a całość może okazać się rewelacyjna. 

Chyba, że ma się awersję i do czerni, i do bieli, i do wszelkich dodatków razem. Bywa bardzo często, że czerń kojarzy się z rozpaczą w związku z odejściem kogoś bliskiego, a okres żałoby przeciągnięty jest do końca życia.

Są osoby, które nosząc strój żałobny , tylko  dlatego że wymaga tak zwyczaj, chociaż w duszy żałoby nie odczuwają. Wówczas nie mogą doczekać się, aby te wszystkie czarne stroje, które je zniewalały czasem przez pół roku, a w niektórych sytuacjach nawet rok tęsknią, aby jak najszybciej ściągnąć go  z siebie  i już więcej do tych barw nie wracać.



Zapewniam o nieskazitelnej w oryginale bieli prezentowanej bluzki. Przyżółcenie to efekt filtru fotograficznego:)



Czasem warto podejrzeć, co dzieje się za czarną szybką.



Niech oczy trochę odpoczną.




Mała czarna, ożywiona szalem.



Czy na pewno do tej pory wszystko gra?


Ledwo to wszystko ogarniam.


Ranek dzisiaj wyjątkowo rześki. Szal też się przyda.






Ta stylizacja na stojąco już trochę mi się znudziła.


A oto prezentuję czarną jedwabną bluzkę z aksamitnymi aplikacjami. 



 W komplecie mam długą czarną jedwabną spódnicę, która pokazana będzie  trochę niżej. Tym razem bluzkę traktuję jako elegancki kasak do białych spodni.





Do czarnych spodni  -  też nieźle wygląda





Pamiątkowy szal kupiony od Hindusa na ulicy w Rzymie



A tu już jedwabny komplet w pełni ( ufundował mi go mąż na 45 lecie małżeństwa, a wykonała przyjaciółka artystka)






Na ramionach etola ze sztucznego futra.








4 komentarze:

  1. Książka wygląda zjawiskowo. <3 Wiesz, ja nie noszę czarnego podczas żałoby. To kolor, to co noszę w środku się liczy i choćbym podczas żałoby nałożyła barwę żółtą, tak radosną, to co by to zmieniło... najważniejsze, co tak szczerze czuję. Mam nadzieję, że piszę z sensem, bo dziś jestem totalnie osowiała. hehe

    Piękna z Ciebie kobieta, bardzo piękna, o przesympatycznej buzi. Ty, to we wszystkim ładnie wyglądasz. :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, ale czuję się zażenowana. Gdyby nie czerwona szminka, to w czerni wyglądam, jak śmierć na chorągwi.
      Agnieszko, najważniejsze jest to, co nosi się w sercu, a nie na sobie. W poprzednim miejscu zamieszkania bardzo przywiązywano się do utartych zwyczajów, i chociażby dlatego, aby nie przysparzać trosk i tak zmartwionej żałobą rodzinie, dla empatii z nią, reszta rodziny, zachowywała zwyczaj. Obecnie, w nowym miejscu, jest już swobodniej.
      Pozdrawiam serdecznie:)))

      Usuń
  2. Czerń w moich oczach jest bardzo zjawiskowa i szykowna, to jeden z moich ulubionych kolorów. I wciąż nie rozumiem krytyki, kiedy na imprezę kościelną wkładam małą czarną i słyszę, że nie wypada. Kolor jak kolor. Ludzie za dużą wagę przywiązują do "znaczeń" i czasem do zabobonów. Na swój ślub założyłam kobaltową sukienkę do kolan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam w jednym z Twych postów, Aniu, tę kobaltową suknię. Wyglądałaś zjawiskowo :)))
      Ale to nie zasługa sukni, ale momentu, w jakim się znalazłaś. Tego dnia promieniuje się od środka :)))

      Usuń