Translate

sobota, 24 września 2016

PISZ DO MNIE LISTY

 



    Jeden z ciekawszych listów znalazłam  w repertuarze Kabaretu Starszych Panów, w wykonaniu Ireny Kwiatkowskiej. Tę nowszą wersję, już w wykonaniu młodszych aktorów, podaję niżej pod tekstem.


 LIST
 Deszcz pada w sennym płaczu rynien,
 odchodzę...
Tyś wszystkiemu winien.

Za kwadrans wrócisz 

Obraz- Justyna Kopania, Animacja: Michele Giammaria (MIKI 4)

i nad wanną parasol swój powiesisz:

„Anno, nie dokręciłaś wody w kranie”

A tu mój list! 
I rynien łkanie...
I ty czytając będziesz łkać.

O jedenastej pójdziesz spać,
Przed snem zażywszy waleriankę.
I już weselszy wstaniesz rankiem.

O jakżeś inny był przed laty,
 gdy pierwsze mi zrywałeś kwiaty,
I jakby zaklęć twoich skutkiem
 burza szalała nad ogródkiem.

Śmiało mnie wiodłeś między głogi,
 młody, namiętny i ubogi.
Gdy z ramion naszych plotłeś splot,
 za każdym kocham, ryczał grzmot!
I błyskawicy płonął knot,
 gdyś na me usta, usta składał.

Lecz już nie mówmy o tornadach...
Dziś próżno na prywatnym forum
 czekam na burzę i na piorun.
Piorunów żądać... o biedaczka...
 Od siąpiącego kapuśniaczka.

Deszcz pada....
W sennym płaczu rynien odchodzę.
Tyś wszystkiemu winien."

Wykonanie Joanny Kołaczkowskiej i Zbigniewa Zamachowskiego:

 

    Ten pan, zapewne, nie spędzał  zbyt dużo czasu z rodziną. Ale mógł przecież mieć dużo stresów w pracy, więc żądania żony, aby poświęcić więcej czasu uważał za nierealne.

 Współautorka książki "Złamać szyfr czyli jak zrozumieć małżonka"  - Mariola Wołohowiczowa -  miała przed sobą blog sprzed 300 lat. 
 Pisał go  niejaki Jan III Sobieski z wyprawy  na Wiedeń. Facet w każdym calu, mąż i ojciec, pracę miał stresującą bardziej, niż my dziś, ale  nie rozczulał się nad sobą, choć na odsiecz szedł przeziębiony, z ciągłym "głowy boleniem".

   Tyle problemów współpracownicy i kontrahenci zawalili ( zadbali o strusie pióra do strojów, a o strzelbie i o sprzęcie podróżnym zapomnieli); wyzwoleni wiedeńczycy zatrzymali Polakom prowiant; Jan i wojsko trzy dni nic nie jedzą; konie -   tylko  liście z drzew; rannych król leczy na własny koszt; lud zwykły po nogach całuje, a możni z zawiści lekceważą; pozwalają łupić swoich wybawców; łóżka na nocleg nie dają, choć bez odsieczy wytrzymaliby tylko parę dni.

    A on w listach opisuje żonie nie tylko bieżące wydarzenia, lecz także stroje, domy, obce zwyczaje - bo wczuwa się w kobiece potrzeb! A gdy był w kraju regularnie brał urlop i wiózł rodzinkę na działkę do Wilanowa, aby się wyłączyć z pracy i być tylko z bliskimi (...)

   Czekasz czułego słowa , jak Marysieńka Sobieska od swojego Jana? Chciałabyś dostawać od swojego ukochanego z delegacji takie listy, jak ona?  Listy, które przeszłyby  do historii i byłyby czytane kilkaset lat? To jak najbardziej normalne w przypadku kobiety, która ma bliską relację z mężem! 
Jest tylko małe "ale" ...

     Ale nie zadręczaj go tym zbytnio, jeśli wyjechał w jakiejś ważnej misji! Gdy idzie z odsieczą swojej firmie czy wspólnocie. Z lektury listów  Jana wynika, ze obok wsparcia i troski Marysieńka tez czasami czyniła mu wyrzuty."

   Pamiętaj, aby między spakowane ubrania włożyć jakiś miły liścik. Niech mąż wie, że może na Ciebie liczyć i ze o nim myślisz - i to nie z powodu prac, które musi wykonać w domu, ale po prostu brakuje Ci jego jako, osoby...

  Czekaj na niego piękna i stęskniona. Doceń, gdy pisze o tym, co przeżywa, ale nawet, gdyby nie robił tego wystarczająco obszernie - nie zaczynaj zrzędzić. Daj mu delikatnie do zrozumienia, co jeszcze chciałabyś wiedzieć." 

art by Igor Maykov

   Aaa..., zapomniałabym...
 Ciesz się, że stosując się do powyższych rad (bo Marysieńka obficie rozstanie wynagradzała Janowi ..i sobie...) nie musisz , jak  Marysieńka Sobieska, rodzić... kilkanaście razy.


 
Jan Sobieski z żoną i najbliższą rodziną - H. Gaskard










 A poza tym, kto dzisiaj jeszcze pisze listy?
E-maile, sms-y, gadu-gadu, Hangouts ...

 






10 komentarzy:

  1. Świetny post.Czar pisania i otrzymywania listów prysł.

    OdpowiedzUsuń
  2. " To nie te czasy Arlekinie, nie te czasy ", aby pisać listy odręcznie i romantycznie wysyłać pocztą. Taki liścik by przyszedł kilka dni po powrocie męża z delegacji. Dziś się pisze krótkie liściki i przykleja do lodówki - " nie zapomnij mi wyprasować koszuli ". A co do Marysieńki i jej zauroczenia Janem , to zupełnie inna sprawa. Kochała go ponoć, co jej nie przeszkadzało wyjść za innego, a Jana poślubiła tajemnie tydzień po śmierci pierwszego. Bidok nie był jeszcze do końca sztywny, a ona tuliła się z następnym. Miała kobietka z pewnością talent do miłosnych uniesień, zakręciła tym naszym Janem jak kołowrotkiem, że myślał głównie o ty, jak pobić wroga i gnać do swej Marysieńki, zmajstrować jej kolejne dziecko. Tylko kilkoro dożyło dorosłego wieku, zarówno z pierwszego jak i drugiego małżeństwa. Profesorka historii mówiła , że była chora na tzw. francuską chorobę, więc nie ma się co dziwić. Jasiu też ponoć to złapał. Przesyłam ciepłe pozdrowienia. Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przykładem Marysieńki nie zaimponowałam. Trudno, ale z liczebności potomstwa i korespondencji zasługuje na uwagę ta niedobra kobieta :-)

      Usuń
    2. Nie napisałam, że to niedobra kobieta, bo jej nie znam, ale dziwnie nie jest kobietą w moim guście. Ogólnie rzecz biorąc, zmieniam się w kolczastego kaktusa, kiedy czytam lub słyszę o poradniku psychologicznym dla kobiet. Kiedyś walnęłam ostro o tym, co myślę o takowych " dziełach " w rozmowie z panem, który był uznanym psychoterapeutą z tytułem doktorskim. Pokładał się ze śmiechu, a póżniej przyznał, że te nowe liczne teorie psychologiczne i poradniki przyniosły więcej szkody niż pożytku. Mam taki brzydki zwyczaj, że walę to co myślę i przysparzam sobie więcej wrogów niż przyjaciół. Jakoś od psycholożek wolę ekonomistki. Dla tych pierwszych mam w wyobrażni miejsce w oddziale zamkniętym w piekle/ jak w moim opowiadaniu/ . Pozdrawiam serdecznie , przesyłam uśmiechy. Pa.

      Usuń
    3. To jeszcze od piekła mam szansę się uwolnić jako ekonomistka (SGPiS/SGH). Ale i ekonomii mam powyżej uszu. Pozdrawiam :-)

      Usuń
    4. W dzisiejszych czasach ekonomistki, zwłaszcza te domowe, mają zaklepane miejsce w niebie. Bo zaplanować wydatki przy obecnych dochodach to droga przez mękę.

      Usuń
  3. Jaka szkoda, że sztuka pisania listów przeminęła.
    Ja wpadłam na pomysł, że na urodziny któregoś z najbliższych członków mojej rodziny - oprócz prezentu wysyłam do niego list i mam wrażenie, że słowa w nim zawarte cieszą bardziej niż ofiarowany prezent.
    Jak zwykle rewelacyjny post.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mario, myślę, że jubilat będzie baaaardzo zadowolony z listu. Pozdrawiam serdecznie :-)

      Usuń