Translate

środa, 10 sierpnia 2016

IDZIEMY DO SĄDU

   



    Dzisiaj cięta jestem na reklamy telewizyjne, chociaż nie tylko na takie. Zdaję sobie sprawę, że jestem niesprawiedliwa. Przecież sama stosuję jakiś sposób propagowania moich postów. A przecież nie każdemu odpowiada gifujący obrazek, jak np. mały człowieczek zaiwania, aż mu kapcie z nóg lecą, za uciekającym rowerkiem. A w ten sposób reklamowany jest ostatni post na 26 stronach blogów obserwatorów. 

    Kliknęło mi się przy ostatnim sporządzaniu wpisu, niechcący, okienko publikacji przed jego ukończeniem. Tytuł roboczy "Woda". Ale w trakcie odbiegłam od tematu  i bohaterem miał być rower. Niestety publikacja poszła. Szybko musiałam aktualizować post i "dośpiewać" wątek o wodzie, bo w żaden sposób tytułu już się nie cofnie

    Co raz poszło w siec internetową, już niełatwo wykasować. Wiedzą o tym dobrze reklamodawcy pewnego banku.  Musiał ów bank mocno niedoszłego klienta ... wkurzyć, skoro rzucił się ( ten klient) na pomysł przerobienia reklamy nielubianego przez niego banku. 

    Oto pani Guzikowa z mężem, zapałała żądzą zakupu, dajmy na to, szpilek z czerwoną podeszwą.



 Mąż niestety miał może inne żądze w tym czasie, więc wykręcał się, że ....  nieważne.

 Stwierdził:
Nie mam żadnych pieniędzy!!! Nie rozumiesz!?

   W spocie wchodzą na salony banku, którego nazwy nie wspomnę i siadają przed biurkiem baaaardzo sympatycznej pani. Mąż pani Guzikowej (nomen omen Guzik to nazwisko aktorki) z góry   rzuca:
- Nie mam u was konta i niewiele zarabiam...
 Nadzwyczaj sympatyczna i ładna panienka, jak najczulszym głosikiem spokojnie, z uśmiechem na ustach, odparowuje:
- W takim razie (pip...pip....pip...) mi z banku.

Ten klip raklamowy wisi na You Tube, nie chcę go tutaj wklejać, bo nie wiem czy na blogu można go zablokować, próbować nie będę, chociażby ze względu na niecenzuralne słowa podłożone przez "artystę" aktorce występującej w reklamie.  

   Bank walczy z całym światem, jakby tu reklamę wycofać, ale jeden spot ...wisi nadal, który z rozbawieniem przed chwilą i z niedowierzaniem obejrzałam. Aż mnie korci, żeby wkleić. 
Nie zrobię tego. 

    Ale jestem na ten bank wkurzona, bo jak można wchrzanić się, z inną, co prawda, cenzuralna reklamą na kanał tv ABC dla dzieci i dawać  przykład braku szacunku dla zabawek

   Przecież dzieci w trakcie przerwy między bajeczkami nie wykorzystują tego czasu na siusiu, tylko niecierpliwie czekają na następna bajeczkę. 

Poniżej właśnie ta reklama: "wymiksuj się z wielu kredytów" 

Bez obawy wciśnijcie play na środku obrazka, inwektyw tu nie będzie.
 



Teraz mój wnuczek, kiedy pojawia się ta reklama, robi się nerwowy, chowa ukradkiem swoje autko za plecy,


 żeby pan ich nie zmiksował, spogląda na babcię i mówi: "pan nieeee" i pokazuje zakazujący ruch palcem.
 Pal licho łóżeczko dla Barbie, przecież wnuczek  jest chłopcem, ale dan dana zmiksować? 
Przecież babcia może jak za pstryknięciem palca



 sprawę rozwiązać, wączyć telewizor. Jednak te przerwy są tak krótkie, że odbiornik popsuję, jak tak będę pstrykać. Ale jak tu w czasie oglądania Maszy tak po prostu zrobić "pstryk" dziecku.



   Sama też nie wiem, gdzie thermomix ukryć, bo jak się znudzi małemu jakaś większa i twardsza zabawka, to wszystkie tryby diabli wezmą. Nauka nie idzie w las, jak udowodniłam w ostatnim poście.

A w końcu może chłopak sam wziąć sprawy w swoje ręce i do telewizji w sprawie zablokowania reklamy wyruszyć.

 


Na ulicach tłok, to może bezpieczniej towarzyszyć dziecku i 




    pozwać bank do sądu,





 oprzeć sprawę  o Trybunał Konstytucyjny




 albo od razu do Strasburga? 

    Bogata jednostka niech płaci za demoralizację dzieci, ich i nasze krzywdy moralne. Na zwrot ewentualnych kosztów naprawy miksera też. W tym czasie musiałabym wdrożyć ręczny mikser, ale bicepsy bym chociaż podreperowała.




  Bo zabawki nie są zbyt cenne, ale noże w Thermomixie? Zabuliłam już wcześniej  za  ich wymianę całe 5 stówek. Ja tam nie jestem  klientką tego banku, więc odszkodowanie pośrednio mnie nie uderzy. A może do emeryturki się dołoży?

O jejku!, jak to mówi mój wnusio, to Wy jeszcze tutaj jesteście? Na moim blogu? A u mnie godz 0.37




Gaście świeczkę i biegusiem do łóżeczek, tylko grzeczniutko.



Ja idę spać, bo padam na twarz