Translate

wtorek, 26 lipca 2016

GDZIE BY TU WYPOCZĄĆ?

Powinnam odpocząć. 




Nie wiem właściwie od czego, ale powinnam. Tak robią prawie wszyscy. Przychodzi lato, czy po prostu wakacje, trzeba gdzieś wyruszyć. 

A co, że to niby emerytka, to już się nawywczasowałam? 
Na koszt Funduszu Wczasów Pracowniczych? 

Przecież składki solennie płaciłam, należało mi się.



Przecież wszyscy musieli wykorzystywać to, co fundusz oferował.




Gdzie by tu ruszyć? Samolotem? ... Nie... Zamachy terrorystyczne! No to i z tego samego powodu odpadają ciepłe kraje.




Teraz gdybym wybrała się nad nasze morze, też zaliczyć mogę wypoczynek, jako luksus. Mam na myśli ceny, jakie tam panują. 
Zaraz... zaraz... Mam w Dziwnówku, nad morzem, rodzinkę... 



Chyba mi na mózg padło... Przecież oni mają Dom Gościnny
i wszystkie miejsca od dawna zajęte.


 Szkoda, że nie mam biedniejszych, takich, jak rodzinka jednego poety, mieszkająca w bloku z balkonem.

 No może niekoniecznie dotyczy tego poety, ale co by on biedny przeżył, gdyby to jego dotyczyło!

<><><><>
Grzegorz Lewkowicz
"Rodzinne wczasy" 
Kiedy się letni sezon zaczyna, i ciepło robi na dworze,
wtedy kochana nasza rodzina, chce nas odwiedzać nad morzem.

 Mówią, że jadą do nas z tęsknoty, że chcą umacniać korzenie.
A my wierzymy w takie głupoty, rodzinny bajer jest w cenie. 

 Choć pensjonaty oraz hotele, chętnie użyczą gościny,
nasze mieszkania są jednak celem, bliższej i dalszej rodziny. 

Że od przybytku nie boli głowa, dwóch braci dał mi mój tata,
oraz trzy siostry jak u Czechowa, co tęsknią każdego lata. 

Nie mam fortuny i raczej skromnie, życie nad morzem mi płynie,
a pięć pokoleń lgnie latem do mnie, jak tu odmówić rodzinie.

 Dziadek z babunią jadą dlatego, bo tęsknią za wnuczętami.
A dużo czasu mają wolnego, więc goszczą się miesiącami. 


Kuzynka dziadka z południa kraju, też bywa każdego roku.
Z mężem odwiedza nas zawsze w maju,bo latem nie lubi tłoku.

Moje rodzeństwo z dziećmi przyjedzie, w czerwcu, bo wcześniej nie może.
 Znowu spać będą jak w beczce śledzie, ale tak bywa nad morzem. 
 W domu się ciasno robić zaczyna, posłanie mam na balkonie,
a wkrótce jeszcze żony rodzina, przyjeżdża w dość licznym gronie. 





W lipcu dołączy z rodziną wujek, aby nawdychać się jodu.
W śląskich kopalniach od lat pracuje i rąbie na dołku z przodu. 

Stryj ze stryjenką na dwa tygodnie, przyjechać mają ochotę.
Chcą duży pokój aby wygodnie dzielić go z psem oraz kotem.










Polska gościnność z mlekiem wyssana wysoko stawia poprzeczki,
więc wcześnie wstaję by kupić z rana, nabiał i świeże bułeczki. 

Jak już rodzinka z łóżeczek wstanie, na boczku jajeczka smażę,
A potem robię drugie śniadanie, by mogli zabrać na plażę. 

W termosach kawkę oraz herbatkę, koniecznie z dodatkiem rumu,
bo główki bolą rodzinkę latem, to chyba z morskiego szumu.

 Trzeba leżaki dać oraz koce, 


dla drogich gości wygody.
A dzieciom soczki oraz owoce i parę złotych na lody. 



W końcu usypiam w pracy biurowej, 


Animacja Michele Giammaria (MIKI 4)



zmęczony i niedospany,
lecz mnie telefon budzi teściowej… - przyjeżdżam, zięciu kochany!

 Z pracy urywam się na godzinkę, by zrobić jeszcze zakupy.
Muszę nakarmić głodną rodzinkę, jak zwali się do chałupy.

 Wieczorem będzie suta kolacja i kilka butelek wina.
Ja się położę spać po wakacjach, niech wypoczywa rodzina. 

Chciałbym się zaszyć w mazurskie lasy i pluskać w czystym jeziorze,
lecz wszyscy mówią, po co ci wczasy?… - przecież ty mieszkasz nad morzem!





Mam złoty środek - przecież dostałam z funduszu socjalnego, mimo, że jestem emerytką, środki na wczasy.... pod gruszą.  Całe 150 zł.



 Pozostanę więc na ogrodzie pod.....czereśnią, bo grusza jeszcze za mała i cienia nie daje. 



Przed terrorystą jednak nie uda mi się umknąć, bo jest nim mój wnuczek 2,5-letni. Włazi na drzewo i to nie po schodkach, jakie skonstruował mu dziadek inżynier, tylko wspina się niemal na szczyt.




Babcia, oczywiście wzbrania, wtedy terrorysta - szantażysta drze się na całe gardło. 

Drugi terror-szantaż może mi grozić ze strony męża, bo on preferuje wypoczynek w górach. 


No to mam teraz zagwozdkę.

Ale jeśli wybiorę się nad morze, to nie dam się stamtąd wyciągnąć po 3 dniach. Będę się bronić, aby przynajmniej opalić się. A na to 3 dni to za mało.