Translate

piątek, 24 czerwca 2016

NIEMOŻLIWE MOŻE STAĆ SIE MOŻLIWYM. KWIAT PAPROCI


Kazimierz Sichulski - Kwiat paproci



    Tym razem zachowam się, jak propagatorka nowinek kulturowych i przyrodniczych.

   Chcę pomóc Czytelnikom w poszukiwaniu informacji na temat kwiatu paproci. 

    Wyszukałam artykuł na   stronach internetu, niestety,  zawiera on zasoby HTTP, które mogą powodować problemy związane z treściami o różnych ustawieniach SSL i mogą wystąpić problemy z odczytem - nie kopiuję artykułu, jednak go "wystukam" na klawiaturce.

Trochę gimnastyki (aż dwóch paluszków) moim dłoniom przyda się.
Powinnam napisać zgodnie z pisownią staropolską, ze na klawiaturze piszę "pięcią palcy, szóstą dłonią".

"Każdy przeciętnie wykształcony człowiek wie, ze paprocie to rośliny zarodnikowe, a więc kwiatów nie mają. Ale z jednej strony, w każdej bajce jest ziarno prawdy, a z drugiej, świat istot żywych jest tak różnorodny, że i niemożliwe staje się możliwe. Nie wierzycie? To przeczytajcie.

     Znamy legendy o świętojańskiej nocy i szukaniu kwiatu paproci. 
Skąd się ona wzięła?

  Dawniej wiedza biologiczna nie była tak dokładna, jak teraz. Być może więc, co innego brane było za kwiat. Paprocie są roślinami, a rośliny maja kształty. Są paprocie z wyjątkowo pięknymi kłosami zarodnionośnymi - piękne i ozdobne, niczym kwiaty. Przykładem jest nasięźrzał (Ophioglossum vulgatum), przypominający kwitnącą konwalię, lub długosz królewski (Osmunda regalis) z kłosami zarodnionośnymi, niczym kwiatostany różnych gatunków szczawiu.

Common Adder's-tongue, Ophioglossum vulgatum. Marden Meadow, 25 May 2013
 
 
Na świętojański kwiat paproci najbardziej pasuje nasięźrzał.

Skąd taka dziwna nazwa?
Aleksander Brukner wyjaśnia, że nazwa jest bardzo stara, odnotowana już w XV wieku. Pierwotnie zapisana jako "nasięźrze" , później dopiero jako nasięźrzał.

Była to roślina "Miłośnicza", sprawiająca, że "na się źrzeć (zerkać, spoglądać) będą. Nic dziwnego, że skoro miała w wierzeniach moc miłosną, to była pilnie poszukiwana w non Kupały, a później zwaną noc świętojańską.

Dawniej nasięźrzał nazywany był także językiem żmii - bo rzeczywiście kłos zarodnionośny języczek tego gada przypomina. Taką też nazwę w języku łacińskim (naukową), a pochodzącą z języka greckiego "ophis"-wąż, "glossa"- język.
(...)

    Z pionowego kłącza wyrasta jeden liść na długim ogonku. Z tego liścia, z jego pochwiastej nasady, wychodzi cienki kłos zarodnionośny (zarodnikowanie od czerwca do sierpnia, więc na noc świętojańską pojawia się i "zakwita"). Wygląda to, jakby język węża wychodzący z liścia. Nasuwa się analogia z wężem kuszącym Ewę w raju, oraz Ewą kuszącą Adama. Być może dlatego nasięźrzał był uosobieniem sceny kuszenia i mającą mieć zdolności jednania miłości. Żeby się chłopaki za dziewczynami oglądały. Afrodyzjak i tajna, magiczna broń kobieca.

Tak, jak odnotował Gloger w "Encyklopedii Staropolskiej":

Nasieźrzale, nasieźrzale,
Rwę cie śmiale,
Pięcią palcy, szóstą dłonią.
Niech  sie chłopcy 
Za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj, Panie Boże.

(poniżej obraz Kazimierza Sichulskiego "Kwiat paproci")





   Skąd taka moc afrodyzjaku? Czy tylko przez skojarzenie kształtu, czy też może dawniej utrwalone było to jakoś w tradycji i praktykach? Od zapachu, smaku czy czegoś jeszcze?
         Podobno ten kwiat paproci ujawnia swą moc dopiero wtedy, gdy będzie zebrany w szczególny sposób, bądź jeżeli nad rośliną tą wymówi się magiczną formułę. Dziewczyna chcąc zyskać miłość upatrzonego chłopca musi zdobyć tę paproć w szczególny sposób. A więc upatrzywszy za dnia miejsce, gdzie rośnie nasięźrzał, musi iść tam o północy nago i obróciwszy się tyłem - żeby jej diabeł nie porwał - rwać go, wymawiając pewną formułę, którą wyżej zamieściłem. Tak przynajmniej odnotował Gloger. Nago to tylko w noc Kupały, czyli świętojańską można było po łące biegać. 
(...)

   A gdzie go szukać? Nasięźrzał(...) rośnie więc w miejscach umiarkowanie oświetlonych (..)  na glebach wilgotnych na łąkach, w zaroślach. A więc kwiatu paproci w lesie raczej szukać nie będziemy, raczej na polanach, i to wilgotnych, gdzieś na skraju torfowisk lub w pobliżu wód. A jest to gatunek rzadki, więc trudno go obecnie spotkać. Na dodatek to gatunek chroniony, więc jak nawet spotkamy, to zrywać nie wolno i niszczyć w żaden inny sposób.(...) W dawnych mitach kwiat paproci, zakwitał raz w roku, w czasie przesilenia letniego (najkrótszej nocy (z 20 na 21 czerwca). A jeśli nie zakwitał tylko jednego dnia, to może warto go było zrywać w tę jedna noc, bo wtedy miał moc magiczną, miłość gwarantującą.

Jest jeszcze inna legenda o kwiecie paproci- temu, kto go znalazł zapewniał bogactwo i dostatek. Ale taka interpretacja finansowa jakoś nie pasuje do nocy świętojańskiej.


Przecież bogactwem jest miłość. Przynajmniej dla młodych ludzi.


   Możliwe, że moc swoją miał ze względu na skojarzenie z językiem żmij, węża czy innego gada. Działałby więc, jak placebo. A może miało to ziele jakieś właściwości, o których już nie pamiętamy, a ze względu na rzadkość rośliny, badać już nie będziemy (pod kątem zawartości różnych związków biologicznych czynnych).

   Jeśli dobrze poszukać, to niemożliwe staje się możliwe i nawet paproć "zakwita". Wystarczy tylko dobrze poszukać w naszych przepastnych zasobach dziedzictwa kulturowego i przyrodniczego." 
prof. Stanisław Czachorowski

Ale jest też obyczaj ludowy w tę noc świetojańską - puszczanie na wodę wianków oraz zabawa przy ognisku. 
Opis tego zwyczaju zająłby mi więcej miejsca na blogu, więc niech tym razem wystarczą piękne obrazy:
Emila Lindemana - Dziewczyna z wiankiem




 oraz  Zofii Stryjeńskiej - "Puszczanie wianków na Wiśle", ok.1950-52 oraz "Sobótka"






A  na koniec kwiat paproci w piosence  starej, ale nie takiej jak opisany zwyczaj ludowy.









5 komentarzy:

  1. Oj, nie ładnie, nie ładnie propagować takie zbereźności. Dziewczyny puszczają wianki , a później mogą golusieńkie biegać w nocy, przy jasnym księżycu i szukać namiastki węza, w dodatku seksownego.Oj. A swoją drogą w zamierzchłych czasach lud podchodził do spraw " wianków " w bardziej naturalny sposób i dziewki szeptały Panie Boże, niech chłopaki biegają za mną po stodole i oborze.Przecież każdemu wiadomo, że w stodole fajnie, miękko i wygodnie. W dodatku matula i ociec nie widzą. Po kupale zrękowiny, weselicho , za kilka miesięcy kołyska. Pozdrawiam . Pa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, noc taką można nazwać nieobyczajną. Ale jak taka nazwa pasuje do obyczaju ludowego? Jedyna noc na usprawiedliwioną rozwiązłość. Uznajmy, że nie propaguję, ale ganię :-)
    Pozdrawiam tuż przed nocą świętojańską. Pa.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj, chyba wyrzeknę się przyjemności wrzucania komentarzy, bo moje poczucie humoru okazuje się chyba nieobyczajne . Na przyszłość sobie zakonotuję, że muszę być ostrożna, a w realu nim coś chlapnę, ugryzę się w język. Jak tak dalej pójdzie, dam sobie po paluszkach. Mnie się ta magiczna , cicha , dawna ludowa śpiewka dziewczynek super podoba. Ale plama. Pozdrawiam .Pa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wprost przeciwnie:-) Przyjęłam ten komentarz, jako Twoją dowcipną interpretację. Humor sama posiadam i lubię ludzi z jego poczuciem. Paluszki Twoje bezpieczne, nie zasłużyły na skarcenie :-) Pa

      Usuń
  4. I dawniej były pewne formy ekshibicjonizmu.Nic się nie zmieniło.Seks był i jest siłą motorową życia. Jery

    OdpowiedzUsuń