Translate

niedziela, 24 kwietnia 2016

JAPONECZKA

    
     Dzisiaj jestem baaaaardzo wyluzowana.
Mogę nawet robić za terapeutę dla frustratów.
Energia mnie wprost rozpiera. Może to ta słoneczna pogoda. Pierwsze co mnie interesuje rano, to czy świeci słońce, mój naturalny akumulator (poza wnuczkiem). 
 
   Zastanawiam się, jak długo jeszcze zachowam pogodę ducha. Czy coś lub ktoś nie będzie próbował mi ten  stan zakłócić. O, nie, nie dam się!

    Jakiś sms?
"Będę za godzinę" i płaczący emotikon.
   To od Iwony, bliskiej znajomej. Dziwne.... nie dzwoni, skąd wie, że akurat mnie może zastać w domu. A gdzie mam być o tej porze?

   Trochę mnie to zaniepokoiło. Spokój... spokój. Oddech pełną piersią. Ona często ma jakieś problemy, które próbujemy czasem wspólnie rozwiązać. Ciekawe, co dzisiaj?

 <><><><><><>

   Coś, jakby gumka  ściąga Iwonie  kąciki ust, które coraz bardziej zaciska  z bezsilności. Wygląda, że za chwilę wybuchnie, bo inaczej żołądek tak wciągnie do środka, że za chwilę przylgnie jej do krzyża.
Spróbuję być  dla niej  dziś terapeutką.
   - Oddychaj, Iwonko, powoli... oddychaj pełną piersią,... z zamkniętymi oczami... i wyobrażaj sobie piękne,... czyste pokoje na ostatnim piętrze bloku z tarasem wychodzącym na zachodnią stronę miasta oraz balkonem od wschodniej, z widokiem na Wartę.

- Nic z tego - odpowiada. - Żaden terapeuta nie uzyska u mnie takiego stanu, żebym umiała się teraz wyłączyć. Mieszkanie  jest, firma żadna jeszcze mi go nie zburzyła. Taras - w swoim miejscu, ale z balkonu już nie rozciąga się panorama znad Warty, jak to było w czasie budowy osiedla, bo wokół bloku zbudowali całe miasteczko innych podobnych. Deweloper nabił pierwszych mieszkańców  po prostu w butelkę.

   Ale przecież nie to mnie wkurza - ciągnie dalej wzburzona Iwona - bo jestem już drugą właścicielką i Wartę widzę z balkonu tylko w prześwicie między budynkami. 

   - No to co cię tak wyprowadziło z równowagi?

  - Japonka, a właściwie filolog japonistyki. Nie sama, razem ze swoim synem. Na syna Japonki właściwie nie powinnam się denerwować. Jest niepełnosprawny. Bardzo jej mimo wszystko współczuję. Sama wychowuje chłopca, pracuje jako tłumaczka. Jeździ między Szczecinem a Warszawą z mieszkaniem tymczasowym w Poznaniu. Dobrze, że jeszcze mama, starowinka, zastępuje ją w opiece nad synem, kiedy musi wyjechać na tłumaczenia. Podróżuje jeszcze do Japonii.

  

    I jak tu jej nie wybaczyć, że zrujnowała mi mieszkanie? Wynajmowała przez 2 lata. Przecież muszę być wyrozumiała, że wyprowadzając się, pozostawiła na środku pokoju kartony, papiery, sznurki, używane do pakowania rzeczy. 
Czy musiała zostawić wszystkie lampy w komplecie? Drobnostka, że brakuje reflektorów, że zerwana roleta, że w drzwiach do sypialni dziura po silnym kopnięciu z buta. 
O stanie łazienki nie wspomnę. 
Na ścianie w sypialni ślady krwi. Nie wiem, czy syn się ciął, czy co?

  - Nie wiedziałaś, że się wyprowadza?

 - Wiedziałam. Umówiłyśmy się, że klucze zostawi u sąsiadki. Czynsz przesyłała mi na konto. Ostatnio nie miałam czasu tam chodzić. Do głowy mi nie przyszło, że do takiego stopnia można zniszczyć cudze mieszkanie!

   - Pomogę ci wyszukać spółdzielnię studencką, pięknie mieszkanko wyglancują. O malowaniu pomyślimy później. 



   

      Na chwilę ją opuszczam, a po powrocie przy ławie siedzi blondynka z długimi włosami. Przecież to Iwona!

   - Ta peruka to pozostałość po Japonce. A jeszcze to nie wszystko.
  Wygrzebuje coś z torebki. Kartka z zapiskami odręcznymi zwrotów polskich i fonetyki japońskiej. Zaczęłyśmy konwersację. Trochę nas to rozbawiło. mimo, że ta fryzura wcale nie robi z Iwony Japonki.

   - Może jakiś  stosowny makijaż?

Czarną kredką namalowałam jej skosy przy oczach.
Czerwona szminką tknęłam środek ust.

   - Ściągnij tę perukę. 




      Przy twoich czarnych włosach bardziej przypominasz Japoneczkę. 

Ustroiłam ją w swój szlafrok i gotowe.



      Ale co to? Na ławę i podłogę wysypała  japońskie moniaki! Całą torebeczkę foliową.

  
   - Poczekaj, Iwona. Ja też coś mam. 
Przynoszę garść 1-groszówek, które trzymałam od kilkunastu lat i rzucam na te japońskie, aby zacieśnić przyjaźń polsko-japońską. 

   - Iwona, czy wybaczyłaś Japonce?

  - No,  nie wiem. Jutro ci powiem. Ale mi trochę ulżyło, bo tak na prawdę to byłam na siebie zła. Czułam się winna, bo nie sprawdzałam ostatnio, co tam się działo. Nawet nie byłam przy przekazaniu kluczy. Zaufałam.  Ale już to ze mnie trochę zeszło, dzięki tobie.

No i trochę atmosfera się rozluźniła. 

<><><><><>

 Zacytowałam Iwonie z książki Sarah Young "Jezus mówi do Ciebie" :

    "Gdy dźwigasz na swoich plecach poczucie winy, łatwiej o potknięcie i upadek. Na twoją prośbę zdejmę z ciebie ten ciężki ładunek  i zakopię pod krzyżem. Gdy cię odciążam, stajesz się wolny! Wyprostuj się i noś głowę wysoko w Mojej Obecności, aby nikt nie włożył ci na barki kolejnego ciężaru".


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz