Translate

piątek, 29 stycznia 2016

II . KARTOTEKA


   
Z bloku operacyjnego przez korytarze poradni wracają na oddział szpitalny oszołomieni środkami przeciwbólowymi ludzie w białych pomiętych koszulach, pozawiązywanych często za  co drugi trok. Reszta wiązadełek smętnie zwisa spod pach. Komicznie i jednocześnie smutno. Przez niedosznurowane koszule panie odsłaniają, nie mając o tym pojęcia, swoje wdzięki. A to część biustu profilem wychyli, to brzuszek krągły zaświeci. Przemykają pielęgniarki pchające na wózkach lub łóżkach pooperacyjnych pacjentów. Przepychają się wśród pacjentów poradni podpierających ściany korytarza lub zalegających na objuczonych kurtkami krzesłach. Potykają sie o pacjentów siedących na wózkach.

    Grupowo snujący się pacjenci w tych białych kitlach wywołują u mnie wspomnienie filmu „W obronie życia” z Meryl Streep  w roli głównej. Pewien yuppie, Daniel Miller, ginie w wypadku samochodowym i idzie do Miasta Sądu, poczekalni na drodze do życia wiecznego. W trakcie dnia musi udowodnić w stylu przemów sądowych, że świetnie opanował swoje dotychczasowe lęki.



        Kto oglądał ten film, a widzi te snujące się po tym korytarzu postaci, może mieć skojarzenie, że znajduje się w zaświatach.
Jest pewna różnica . Tych ludzi w przeciwieństwie do bohatera filmu nie czekają żadne hedonistyczne przyjemności. Wprost przeciwnie.







    Tylko co wtedy robią tu ci niedowidzący, schorowani ludzie?  A może to już czyściec?

       Nie,  bo jeszcze zabłąkała się kobiecina, która rozglądając się po korytarzu, pyta:
       - Gdzie tu jest kartoteka?
Właśnie schodzi z dyżuru pan doktor, który uśmiechając się, jakby pod nosem rzuca:
       - Różewicza?
       - Ogólna okulistyczna - uzupełnia poszukująca.
Kobiecina jednak nie załapała, doktor też nie liczył na zrozumienie, ale uprzejmie informuje:
        - Proszę zejść schodami  na piętro niżej, przejść  przez cały korytarz przychodni i oddziału szpitalnego, później   schodami na końcu korytarza wrócić na górę i znajdzie się pani znów na tym samym piętrze co teraz , ale z innej strony.
     - To po co mam schodzić, żeby znów tu wrócić? Nie mogę od razu przejść na koniec korytarza na tym piętrze?- dopytuje.

       - Nie, bo po środku jest blok operacyjny- wyjasnia doktor, po czym zdezorientowaną kobiecinkę pan doktor delikatnie ujmuje pod rękę i prowadzi wolniutko schodami w dół.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz