Translate

piątek, 14 czerwca 2019

BLOG SPOD CZEREŚNI

Henryk (Henri Dominique)ROSZCZEWSKI (XIX/XXw.), Czereśnie, 1912

Auuu! 
Jak parzą klawisze laptopa!
A odeszłam tylko na kilka minut do domu. Żar leje się z nieba. Cień przesunął się poza laptop. Nie wyjdzie to na dobre. Informatycy w swoich serwerowniach mają klimatyzatory, a ja , co robię? 
Co za skrajna nieodpowiedzialność!
 Już wyjaśniam.
 Dzisiaj piszę pod czereśnią.


  Mrówki biegają mi po klawiaturze. Gdzie im się tak spieszy w taki upał! Dobrze, że są lekkie, bo inaczej, wciskając mi literki, napisałyby, co o mnie myślą. Nie tracę czasu, bo jednocześnie odstraszam szpaki. Włączam muzykę. Nie wiem, czy ją lubią. Znam jednego, bardzo muzykalnego Szpaka. Ale to chyba wyjątek. 
Mąż twierdzi, że lepiej, gdybym siedziała na drzewie ( na czubku drzewa ,) a nie pod nim. Może i ma rację. Chociaż w czerwonej bluzce wyglądam, jak przejrzała czereśnia i raczej szpaki zadziobałyby mnie na śmierć.


Dobrze, że mam wnuczka. On chętny robić za stracha na szpaki. Uprosił dziadka ( babcia stawiała veto), aby zezwolił mu wejść na drabinę, jak najwyżej, bo tam przed chwilą, obok starej blaszanej białej czapli, dobił do towarzystwa kolorowy paw.



Ale czy dziadek potrafi odmówić? Najwyżej będzie go asekurował.





A jeszcze niedawno marzył tylko, aby tam się wdrapać. 
"Babciu, ale widok!!!", słyszę, ale jestem zaniepokojona, czy nie nabierze chęci wdrapać się tam bez naszej wiedzy.


Mam strach w oczach. Uwierzcie, choć skrywam go za okularami.
3 lata temu Kuba miał tylko 2 latka, ale już nie znał  strachu i wspinał się na czereśnie do momentu, aż się go na siłę z niej nie ściągnęło. 3 schodki - podpórki pod nóżki zrobione przez dziadka, oznaczały  jednocześnie granice, jakich miał wówczas nie przekraczać.


Atakują  mnie mrówki i pająki, zwijam interes.

Jeszcze trochę podjem czereśni, bo nie ukrywam, że dzięki mnie jest ich z każdą minutą mniej. Ale jak ich nie jeść, nawet, jeśli do pełnej ich dojrzałości trochę brakuje. Jeszcze z trzy, cztery dni i będziemy zrywać.

 A tymczasem włączę szpakom "głosy kruka" z You Tube, dam na wzmacniacz, a sama chodu i  do chłodu, pod dach. 

Jeszcze tylko przypomnę, jak to Bronka z filmu "Daleko od szosy" delektowała się na randce tymi owocami.